Sponsorzy Tytularni:
Aluron CMC Warta Zawiercie

Jastrzębie nie może nam odlecieć

14 Oct 2022 | 00:00

Początek sezonu to dla naszego zespołu starcia z najbardziej wymagającymi rywalami. Po wygranym meczu z Grupą Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle przyszedł czas na wyjazdowe spotkanie z wicemistrzem kraju, Jastrzębskim Węglem.

 

O tym, że w Jastrzębiu-Zdroju potrafimy wygrywać, przekonywaliśmy w ostatnich latach dwukrotnie. Najpierw w sezonie 2020/2021 pokonaliśmy późniejszego mistrza Polski 3:1, a w zeszłym roku wygraliśmy 3:2. MVP został wtedy Facundo Conte, ale równie dobry występ zanotowali Dawid Konarski i Uroš Kovačević, którzy zdobyli po 16 punktów. Nasz kapitan trzykrotnie zatrzymywał wtedy naszych przeciwników blokiem.

– Oni na pewno będą silniejsi niż w zeszłym roku, bo kolejny sezon są w tym samym składzie, znają się dobrze i wiedzą, na co ich stać. Pokazuje to zresztą początek rozgrywek, gdzie Jastrzębski Węgiel jest bardzo mocny – przyznaje Miłosz Zniszczoł.

Nasz środkowy ma rację, bo jastrzębianie – podobnie jak żółto-zieloni – w tym sezonie nie zanotowali jeszcze porażki. Jurajscy Rycerze mają na swoim koncie trzy zwycięstwa, ale z PGE Skrą wygrali dopiero po tie-breaku, podczas gdy niedzielni rywale nie stracili nawet punktu. Z tego powodu przed startem 4. kolejki wyprzedzali naszą drużynę w tabeli, zajmując drugą pozycję.

Jastrzębski Węgiel znacznie częściej wygrywał też w meczach przeciwko naszemu zespołowi. W 15 dotychczasowych spotkaniach gospodarze niedzielnego starcia aż 12 razy byli lepsi, w tym za każdym razem, gdy dochodziło do rywalizacji w play-offach. Najpierw w sezonie 2018/2019 pokonali nas 3-0 (3:2, 3:2, 3:0) w walce o brąz, a dwa lata później wyeliminowali nas w ćwierćfinale. Najpierw wygrali we własnej hali 3:0, a następnie w Zawierciu 3:1 i w ten sposób postawili kropkę nad i.

Dla dwóch Jurajskich Rycerzy będzie to z pewnością sentymentalna podróż, bo to właśnie w Jastrzębiu-Zdroju stawiali jedne z pierwszych siatkarskich kroków. Bartosz Kwolek grał w młodzieżowych zespołach tamtejszej Akademii Talentów jeszcze przed rozpoczęciem nauki w Spale, a w sezonie 2013/2014, jako 16-latek, zadebiutował nawet w PlusLidze. Miłosz Zniszczoł pochodzi natomiast z oddalonego o 25 kilometrów Rybnika. W 2001 roku zaczął treningi w Klubie Sportowym Jastrzębie-Borynia (tak wówczas nazywał się klub ze Śląska) i spędził tam 4 lata.

– Tam stawiałem pierwsze kroki. Dość późno zaczynałem, ale na pewno ten klub pomógł mi w tym, że dalej jestem w siatkówce i gram w nią – tak mi się wydaje – na niezłym poziomie – mówi Zniszczoł.

Jastrzębską, ale już seniorską przeszłość, z medalami PlusLigi na koncie, mają za sobą Dawid Konarski i Michał Szalacha. W barwach rywali zobaczymy natomiast jednego byłego gracza naszego klubu. Kamil Dębski występował w Zawierciu przez kilka miesięcy w 2016 roku, gdy zastępował kontuzjowanego Grzegorza Wójtowicza.

Biuro Prasowe Aluron CMC Warta Zawiercie