Sponsorzy Tytularni:
Aluron CMC Warta Zawiercie

Krzysztof Andrzejewski: Nie w każdym klubie i nie na każdej hali jest taka atmosfera

31 May 2021 | 00:00

Krzysztof Andrzejewski w Zawierciu występował przez cztery sezony i był jednym z zawodników, którzy mogli obserwować rozwój klubu od jego awansu do PlusLigi. Jak wspomina czas spędzony w szeregach Jurajskiej Armii?

 

Czwarty sezon dobiegł końca. W zasadzie każdy z tych sezonów był inny, każdy z tych sezonów czegoś mnie nauczył. Zacznijmy od początku. Pierwszy sezon to była niewiadoma, zespół budowany na utrzymanie się w PlusLidze z bardzo doświadczonym trenerem. Myślę, że zespół udało się zbudować dość silny, czego rezultatem było 9. miejsce. Chyba do tej pory nikomu nie udało się w pierwszym sezonie w najwyższej klasie rozgrywkowej zdobyć wyższego miejsca. Pokazało to, że byliśmy bardzo silną drużyną, dobrze prowadzoną i faktycznie to miejsce nam się należało, a ten sezon na przestrzeni wszystkich lat był dla mnie najbardziej udany. Dużo uśmiechu na twarzy, dużo niespodziewanych wyników, coś nowego, a wiadomo, że jak jest coś nowego, to jest to coś interesującego, co zostaje w pamięci. Rozkręcał się klub kibica, na każdym meczu był komplet publiczności i taką publiczność chciałbym zapamiętać, bo jednak ostatni rok i część przedostatniego sezonu to była gra przy pustych trybunach. Ale ja zapamiętam kibiców z tych dwóch pierwszych sezonów, gdy praktycznie w każdym meczu był komplet publiczności wspierających nas fanatycznie za co bardzo kibicom dziękuję, bo myślę, że nie w każdym klubie i nie na każdej hali jest taka atmosfera. Warto to zauważyć, warto to docenić. Drugi sezon to wspaniała postawa całej drużyny i bardzo dobre 4. miejsce, które dla wszystkich było niespodzianką. Mieliśmy bardzo dobrze funkcjonujący pierwszy skład, który nie wymagał większych korekt i wygrywał mecz za meczem. Ten sezon miał wiele ważnych i dobrych momentów. Na pewno wszyscy pamiętają, że otarliśmy się nawet o finał, przegrywając ostatecznie w półfinale z ZAKSĄ. Apetyty były ogromne i mogło się to skończyć medalem. Skończyło się na 4. miejscu, ale myślę, że i tak po tym sezonie wszyscy byli bardzo zadowoleni. No i dwa ostatnie sezony. Ten pierwszy, przerwany przez COVID, ale z europejskimi pucharami. Też dużo ciekawych przygód, wyjazd do Bułgarii, wyjazd do Turcji. Z kibicami, co też warte jest zauważenia. I ta przygoda w europejskich pucharach to też coś nowego dla klubu z Zawiercia i pewnie też dla niektórych zawodników. Te pierwsze trzy sezony były takimi sezonami, gdzie zawsze działo się coś nowego, interesującego. Może nie zawsze były to super wyniki, ale klub i cała ta otoczka rozwijały się i parły do przodu, więc bardzo fajnie. Ten ostatni sezon faktycznie bardzo ciężki dla nas. Już gdzieś mówiłem, że taki smutny, bez wyrazu, tej całej otoczki, bez tej organizacji. Jednak ten poziom adrenaliny u doświadczonych zawodników wzmaga się z ciśnieniem meczu i żywiołowo reagującą publicznością. Tutaj tego nie było, ale przetrwaliśmy ten sezon. Wynik może nie jest jakiś fantastyczny, natomiast myślę, że ten cel minimum, czyli Final Four Pucharu Polski i play-offy, został zrealizowany. Myślę, że wiele zespołów chciałoby taki cel osiągać, bo nie jest tak łatwo znaleźć się w play-offach w polskiej lidze oraz być w finale Pucharu Polski. Trzeba to ocenić surowo, że jest pewien niedosyt, ale trzeba cieszyć się z tego, co mamy.

Obserwowałem rozwój klubu z Zawiercia tak naprawdę od drugiej ligi. Sposób prowadzenia klubu, uzewnętrzniania go, nawet tak banalna rzecz, jaką – wydałoby się – jest strona internetowa lub wygląd zawodników i ich osprzętowanie, wskazywało, że klub jest faktycznie dobrze zorganizowany, dobrze prowadzony i z roku na rok osiąga lepsze wyniki. To wszystko napawało nadzieją, że idę do klubu, który nadal będzie się rozwijał i będzie piął się po tych szczebelkach do góry. I tak też było, to przeczucie okazało się dobre i oczywiście jestem zadowolony z tego pobytu tutaj w Zawierciu.

Rozmawiał Michał Kwietko-Bębnowski, Biuro Prasowe Aluron CMC Warta Zawiercie