Sponsorzy Tytularni:
Aluron CMC Warta Zawiercie

Mecz inny, ale wynik ten sam! W ćwierćfinale już 2-0

7 Apr 2023 | 00:00

Choć rywale postawili poprzeczkę znacznie wyżej niż dzień wcześniej, to Aluron CMC Warta Zawiercie po raz drugi pokonała Indykpol AZS Olsztyn 3:0. Rywalizacja przynosi się teraz do Iławy, gdzie 15 kwietnia rozegrany zostanie trzeci mecz. Jurajscy Rycerze prowadzą 2-0 i do awansu do półfinału brakuje im już tylko jednego zwycięstwa.

 

Spotkanie rozpoczęło się od bloku Krzysztofa Rejno na Karolu Butrynie. Miguel Tavares szybko dołożył asa, a Michał Winiarski słusznie poprosił o challenge, który pokazał, że po ataku Robberta Andringi piłka wracająca po bloku otarła się jeszcze o dłoń Holendra. W efekcie prowadziliśmy już 6:2, a trener Javier Weber musiał poprosić o pierwszy czas. Goście szybko zerwali się jednak do walki. Butryn zaserwował asa w sam narożnik, a Szymon Jakubiszak zablokował na środku Miłosza Zniszczoła i straty stopniały do punktu. Indykpol AZS wyrównał na 10:10 po tym, gdy Marcin Waliński nie zdołał przyjąć zagrywki Grzegorza Pająka, a chwilę później Butryn przepchnął na siatce Tavaresa i olsztynianie po raz pierwszy objęli prowadzenie. Powiększyli je o punkt, gdy Andringa skończył piłkę przechodzącą po serwisie Taylora Averilla, ale wystarczył moment, żeby Jurajscy Rycerze znów byli na czele. Bohaterem dwóch kolejnych akcji był Waliński, który najpierw zagrał czujnie w obronie i sam skończył kontratak, a następnie zablokował Butryna. MVP z poprzedniego dnia świetnie pokazał się również za linią 9 metra, co pozwoliło odskoczyć nam na 20:17. Sędzia puścił jednak dalekie od idealnego odbicie Butrynowi, chwilę później siatka pomogła Jakubiszakowi przy zagrywce, atakujący z Olsztyna obił na kontrze blok i rywale wyrównali. Wygrana dość szczęśliwie kontra po kiwce Uroša Kovačevicia (tym razem taśma pomogła naszej drużynie) pozwoliła jednak uciec na 23:21. Przeciwnicy zrobili przejście, ale Moritz Karlitzek pomylił się w polu serwisowym, w przeciwieństwie do Kovačevicia – piłka wróciła na naszą stronę, a seta ze środka skończył Rejno.

Druga partia od razu rozpoczęła się od fenomenalnych akcji z obu stron. Nasi siatkarze fantastycznie spisywali się w obronie, dzięki czemu objęli prowadzenie 3:0, ale i olsztynianie nie odstawali w tym elemencie. Po fragmencie gry punkt za punkt, seria przy potężnych serwisach Andringi pozwoliła AZS-owi nie tylko odrobić straty, ale też uciec na 11:9. Do remisu doprowadził Kovačević, blokując Karlitzka, a po asie Rejno na Niemcu znowu to my byliśmy z przodu. Averill zablokował jednak atak Uroša z pajpa, a Jakubiszak zgasił kiwkę Walińskiego z trudnej piłki i znowu to goście mieli prowadzenie. To, podobnie jak w poprzednim secie, zmieniało się jak w kalejdoskopie – dwie świetne akcje wyblokiem i obroną, zakończone przez Dawida Konarskiego, sprawiły, że zrobiło się 20:17 dla żółto-zielonych. W międzyczasie Butryna zmienił Jan Król i to on skończył kontratak, zmniejszając straty do punktu. Przyjezdni mogli nawet wyrównać, ale po niedokładnym przyjęciu Tavares wystawił dołem przez plecy do Kovačevicia, gubiąc zupełnie olsztyński blok. Waliński po raz kolejny był pewny na lewym ataku i dał nam dwa setbole. Pierwszego obronił Król, a w pole serwisowe powędrował Karlitzek. Jego zagrywkę dograliśmy jednak w punkt, Tavares wystawił bardzo szybką piłkę do Konarskiego, a ten wykorzystał rozrzucony blok.

Mimo bolesnej porażki gracze Indykpolu AZS-u nie zamierzali się poddawać i mocno weszli w seta numer 3. Averill najpierw wykorzystał piłkę przechodzącą po zagrywce Pająka, a następnie sam zaserwował asa i zrobiło się 6:3 dla gości. Wyrównanie dał Kovačević po obronie Walińskiego, a prowadzenie Zniszczoł, kończąc długą wymianę blokiem na Karlitzku. Po autowym ataku Lipińskiego zrobiło się 14:12 dla Jurajskich Rycerzy, ale chwilę później Pająk uderzył z drugiej piłki, wykorzystując czujność Króla w defensywie, a po ataku Walińskiego piłka wpadła w niepilnowane końcowe metry naszego boiska i znowu zespół z Olsztyna wrócił na prowadzenie. Wystarczył jednak as Tavaresa, żeby to Aluron CMC Warta ponownie była minimalnie z przodu. Uroš obronił atak ze środka Averilla, a po obronie jego pajpa goście popełnili błąd podwójnego odbicia, w następnej akcji Waliński skończył piłkę, która wracała na naszą stronę po zagrywce Serba i odskoczyliśmy na 21:18. Kilka akcji później Konarski dołożył na tyle mocny serwis, że po przyjęciu Karlitzka piłka zahaczyła o sufit, a to oznaczało, że będziemy mieli aż cztery meczbole. Wystarczył drugi – Waliński przy pierwszej próbie został podbity przez Hawryluka, ale Zniszczoł wyblokował kontratak Lipińskiego, Danani dograł do Tavaresa, a ten raz jeszcze rozegrał do Kipka, który za drugim razem był już nie do zatrzymania. Nagrodę MVP odebrał tym razem nasz kapitan – Dawid Konarski.

Skład: Tavares, Konarski, Waliński, Kovačević, Rejno, Zniszczoł, Danani (L) oraz Łaba, Kalembka, Dulski

Statystyki

Biuro Prasowe Aluron CMC Warta Zawiercie