Sponsorzy Tytularni:
Aluron CMC Warta Zawiercie

Per aspera ad astra!

4 May 2022 | 00:00

Po trudnym i pełnym zwrotów akcji meczu Jurajscy Rycerze wyszarpali zwycięstwo w Bełchatowie w pierwszym starciu o brąz PlusLigi. Aluron CMC Warta wygrała z PGE Skrą w tie-breaku 17:15, broniąc wcześniej trzy piłki meczowe. Statuetka MVP trafiła do Dawida Konarskiego.

 

Po wyrównanych pierwszych akcjach żółto-zieloni dość szybko odskoczyli przy zagrywkach Uroša Kovačevicia, a świetną robotę na siatce wykonywał Piotrek Orczyk, który zastąpił w wyjściowym składzie przeziębionego Facundo Conte. W pewnym momencie było już 10:5, ale gospodarze bardzo mocnymi serwisami zaczęli wracać do gry. Choć mieliśmy piłkę w górze na prowadzenie 13:9, to zamiast tego po chwili po dwóch asach Dicka Kooya zrobiło się 12:13. Utracona przewaga nie podłamała jednak naszej drużyny, wygrane kontry przez Kovačevicia i Dawida Konarskiego pozwoliły znowu uciec na dwa punkty (16:14). Orczyk dołożył drugi tego dnia punktowy blok na Aleksandarze Atanasijeviciu i trener Radosław Kolanek poprosił o drugi już czas przy stanie 18:15 dla naszej drużyny. Niestety, nie udało się ściągnąć atakującego PGE Skry z zagrywki przy pierwszej okazji, więc Serb uderzył ponownie potężnie, a tym razem Orka na wysokiej piłce nie przebił się przez blok. Zrobiło się więc 20:20 i tym razem to Igor Kolaković już po raz drugi musiał wezwać zespół do siebie. Orczyka w drugiej linii zmienił Conte, ale nie wykorzystaliśmy kontry po jego dobrym serwisie, a następnie obronie, za to Kooy trafił do samej linii i Argentyńczyk nie zdołał utrzymać piłki w grze. W decydującym momencie Konarski zatrzymał Roberta Tähta, choć potrzebny był challenge, by to udowodnić. Dzięki temu Jurajscy Rycerze mieli piłkę setową przy minimalnym prowadzeniu i wykorzystali ją, bo Atanasijević zaatakował poza linię boczną.

Po zmianie stron nasz zespół nie wszedł najlepiej w grę i to bełchatowianie wyszli na 4:1. Wystarczyło jednak, żeby za linią 9 metra pojawił się Patryk Niemiec, żeby zrobiło się 6:5 dla Aluron CMC Warty, a pomogły w tym dwa punkty zdobyte bezpośrednio, poprzedzone piłką oddaną za darmo i kontrą wykończoną przez Uroša. Obie drużyny miały problemy z precyzyjnym przyjęciem, co przekładało się na dużą liczbę break pointów i w efekcie bardzo niestabilną różnicę punktową. Mającego problemy zarówno w defensywie, jak i na siatce Tähta zmienił Mikołaj Sawicki, a Atanasijevicia, który nie skończył żadnej piłki, Damian Schulz. Te roszady przyniosły Skrze efekt, chociaż w roli głównej znowu wystąpiła zagrywka. Punkt Kooya i piłka przechodząca po floacie Karola Kłosa, którą próbował jeszcze ratować Maxi Cavanna, ale przełożył przy tym minimalnie palce na stronę rywali, sprawiły, że set padł łupem gospodarzy do 21.

Trzecia partia od początku miała podobny przebieg. Obie drużyny męczyły się z dograniem serwisów przeciwnika, a to utrudniało robienie szybkich przejść. Dobrze radził sobie Sawicki, który nie dawał się ustrzelić naszym zagrywającym, a w ataku był bardzo skuteczny. Kapitalnie na zagrywce spisywał się natomiast Mateusz Bieniek, a jego uderzenia spadające na same linie boiska były nie do podbicia przez naszych graczy. Zrobiło się już 12:7 dla PGE Skry, ale Konarski trafił Kooya, skończył następnie kontrę po dobrym wybloku Orczyka i straty stopniały do dwóch punktów. Nie pomógł też czas dla szkoleniowca rywali, bo nasz atakujący po nim znowu uderzył bardzo mocno, a Orka wykorzystał piłkę przechodzącą. Dopiero wejście na boisko Milada Ebadipoura, który dograł na nos do Grzegorza Łomacza, pozwoliło rywalom przełamać serię. Problemy w ataku miał Kovačević, dlatego, mimo okazji do wyrównania, zespół z Bełchatowa odskoczył ponownie na trzy punkty. Serba zmienił więc Conte, ale Orczyk dwukrotnie nie poradził sobie z trudnymi piłkami na wysokim bloku i na tablicy wyników było już 15:20. Tych strat nie zdołaliśmy już odrobić i pozostała walka o doprowadzenie do tie-breaka wzorem obu meczów ze Skrą w fazie zasadniczej.

Na czwartego seta zamiast Kovačevicia wyszedł Conte, a asem na Kacprze Piechockim otworzył go Miłosz Zniszczoł. Jurajscy Rycerze wygrali też kolejne dwie akcje i mieli szansę na jeszcze jeden punkt w serii, ale sędzia przepuścił odbicie Bieńka, a Niemiec na kontrze nie trafił w boisko. Środkowy reprezentacji Polski poszedł więc w pole serwisowe i znowu zaczął uderzać w sposób uniemożliwiający precyzyjne przyjęcie, a to sprawiło, że różnica błyskawicznie stopniała do punktu. Na tym poziomie utrzymywała się przez kolejne kilka akcji, bo w końcu znaleźliśmy sposób na regularne punktowanie na side oucie, nawet jeśli czasami potrzeba było do tego kilku prób. W zespole z Bełchatowa uaktywnił się jednak Kooy i to po jego serwisie, a następnie ataku z pajpa po wybloku na Conte, Skra objęła prowadzenie 14:13. Wtedy sprawy w swoje ręce wziął Facu, kończąc kontrę i blokując Schulza, więc znowu żółto-zieloni byli o dwa oczka z przodu. Jak to często bywało w tym meczu, ten stan nie potrwał jednak długo. Dwa ciosy Sawickiego zza 9 metra zakończyły się najpierw asem, a po chwili piłką oddaną za darmo, z czego skorzystał Bieniek, i znowu to rywale byli z przodu. Na dodatek środkowy znowu dołożył swoje w polu serwisowym, ale Atanasijević, który wszedł z powrotem dla Schulza, znowu pomylił się w ataku, w kolejnej akcji zablokowaliśmy Kooya, a następnie Konarski trafił zagrywką w sam narożnik i prowadziliśmy 24:22. Przejście gwoździem ze środka zrobił Karol Kłos, ale serbski atakujący bełchatowian uderzył w siatkę, a to oznaczało tradycyjny już w starciach z tym przeciwnikiem tie-break.

Decydująca partia zaczęła się od udanego ataku Bieńka ze środka, ale po chwili na kontrze został już wyblokowany, z czego skorzystał Conte. Piechocki nie poradził sobie z floatem Niemca, a to dało nam pierwsze prowadzenie (4:3). Gospodarze mogli znowu być na czele, ale Facu zatrzymał atak Sawickiego, a po chwili Orczyk wreszcie odblokował się w ataku, kończąc trudną piłkę po ciasnym skosie, dzięki czemu zrobiło się 7:5! Co więcej, Konarski w pojedynkę zaczapował młodego przyjmującego z Bełchatowa i strony zmienialiśmy przy trzypunktowej przewadze. Niestety, nie trwało to długo, bo dwa niepewne przyjęcia serwisów Łomacza przełożyły się na błyskawiczne wyrównanie. Co gorsza, nie był to koniec serii, ataki Schulza i Bieńka przedzielone blokiem Sawickiego sprawiły, że zrobiło się 11:8 dla Skry. Dopiero Zniszczoł z krótkiej przerwał czarną passę. Konarski zatrzymał Schulza, przybliżając nas na punkt. Kolejny, dający upragniony remis, przyszedł w najważniejszym momencie – na 14:14! Duża w tym zasługa Conte, który w kluczowym momencie skończył bardzo trudną piłkę, a także Zniszczoła i Konarskiego – pierwszy zatrzymał Kłosa, a gdy asekuracja bełchatowian pozwoliła kontynuować akcję, ale bez ich ataku, drugi był skuteczny na prawym skrzydle. Wtedy z kolei sprawy w swoje ręce wziął Cavanna. Najpierw kiwką obronił trzeciego meczbola, a później dwoma skrótami z zagrywki zdezorganizował zupełnie grę rywali. W efekcie najpierw Konarski zatrzymał Schulza (był to jego blok numer 500 w PlusLidze), a po chwili Sawicki zaatakował w aut i to Jurajscy Rycerze objęli prowadzenie 1-0 w serii do trzech zwycięstw! Najbardziej wartościowym graczem meczu komisarz uznał Dawida Konarskiego.

Skład: Cavanna, Konarski, Orczyk, Kovačević, Zniszczoł, Niemiec, Żurek (L) oraz Conte, Szalacha, Malinowski

Statystyki

Biuro Prasowe Aluron CMC Warta Zawiercie