Sponsorzy Tytularni:
Aluron CMC Warta Zawiercie

Bartosz Kwolek: W każdym meczu na pewno będę pchał się do gry

18 wrz 2022 | 00:00

Dla Bartka Kwolka przenosiny z Warszawy do Zawiercia to pierwsza zmiana klubu w seniorskiej karierze. Czy nie boi się przeprowadzki na Jurę?

 

Szczerze mówiąc, to sam potrzebowałem już jakiejś zmiany i to był najwyższy czas, aby odejść z Warszawy po 6 latach wzlotów i upadków. A dlaczego Zawiercie? Wierzę w ten projekt i widzę te postępy, które klub robił przez ostatnie parę lat. Podpisuję się pod tym i chcę rozwinąć się razem z klubem. Wydaje mi się, że jest to całkiem ciekawe, jeśli chodzi o mnie jako zawodnika. A mam nadzieję, że pomogę również klubowi w osiągnięciu jego celów.

Nie, tym bardziej, że zostałem tatą i tego czasu, aby odkrywać uroki miasta, już nie będzie. 6 lat w Warszawie wystarczy. Wydaje mi się, że przyszła pora na więcej spokoju, a w mniejszych miastach czas wolniej płynie i teraz będę czerpał korzyści z domu z ogródkiem. Będzie więcej takiego chillu.

Teraz jest taki moment, w którym trzeba trochę zwolnić, wrzucić jeden bieg do tyłu. Oczywiście jeśli chodzi o życie pozasportowe. Będę miał też dużo przestrzeni, aby pochodzić sobie z psami po lasach. Wokół Zawiercia są piękne tereny, więc na razie są same plusy.

Oczywiście kwestie sportowe były najważniejsze, ale kontrakt podpisałem w miarę wcześnie, więc od pół roku mogłem podpytywać i dowiadywać się od chłopaków o to, jak wygląda życie w Zawierciu, na co zwrócić uwagę, jakie będę mieć możliwości, jeśli chodzi o spacery, mieszkanie lub restauracje. Dopytałem i Patryka Niemca, i Michała Żurka, i Konara. Temat znałem z każdej strony i krok po kroku wywiązywałem się z planu przygotowanego wcześniej.

Trzymaliśmy się całkiem nieźle. Ogólnie od kiedy jestem w kadrze, to atmosfera zawsze była dobra i wszyscy trzymali się razem. Wiadomo, że ta różnica wieku była. Starsza część przeżyła ze sobą wiele i wiadomo, że ich żarty jednych bawiły bardziej, były takie “inside jokes”. Z otwartymi ramionami przyjęli nas, młodych zawodników i dobrze się ze wszystkimi trzymaliśmy. Z Patrykiem Niemcem przeżyłem szmat czasu, przez długi czas widziałem go praktycznie dzień w dzień. Pewnie powoli mieliśmy już siebie dosyć. Z Michałem Żurkiem też się przecięliśmy ze sobą parę razy, więc wszyscy miło mnie przyjęli i potwierdzili, że Zawiercie to będzie dla mnie dobry wybór.

Chyba jedyny właściwy. W naszym zespole jest połączenie młodości z doświadczeniem, a Konar jest na szczycie, jeśli chodzi o to. Wydaje mi się, że Dawid sam w sobie czuje się dobrze w tym klubie, że jest w stanie dużo dać, jeśli chodzi o takie podejście kapitana. Był w Zawierciu rok, więc wie, z czym to się je, jak wszystko załatwiać, żeby było dobrze. Wydaje mi się, że na pewno się sprawdzi.

Jestem zawodnikiem, który robi to, czego potrzebuje drużyna w danym momencie. Przynajmniej staram się tak robić. W Warszawie musiałem być liderem, bo rzeczywiście gdzieś tam najlepiej się prezentowałem i trafiało do mnie dużo ważnych piłek. Teraz będzie Uroš, jest Konar, mamy niezłych środkowych. Nie obrażę się, jeśli będę dostawał parę piłek mniej, a będę miał więcej obowiązków defensywnych. Jestem na to otwarty, tym bardziej, że w kadrze od samego początku pełniłem rolę defensywnego przyjmującego. Żyję z tym i mam się dobrze. Jestem otwarty na różne schematy gry.

Nie wiem, dlaczego ludzie tak go opisują. Dla mnie jest naprawdę fajnym gościem, który na boisku zawsze chce przede wszystkim wygrywać. Na pewno forma przekazu tej jego chęci czasami może kogoś denerwować czy deprymować, ale ja sam taki byłem, więc nie mam co do tego żadnych zastrzeżeń. Dobrze się dogadujemy, będziemy grali razem przez najbliższe dwa sezony, tak że ta współpraca na pewno będzie owocna.

Mam nadzieję, że Grucha też powalczy. Rywalizacja zawsze jest potrzebna. Santi na pewno przychodzi jako pierwszy libero. Szczerze, to ta pozycja jest bardzo niewdzięczna. Tym bardziej, gdy jest się zagranicznym libero w Polsce, co jest bardzo rzadko spotykane. Trzeba będzie przyjrzeć mu się z każdej strony i będzie troszkę na takim warunkowym. Wiadomo, jak wyglądają te miejsca dla zagranicznych w Polsce. Libero to nie jest pierwsza opcja, żeby ściągać ich do PlusLigi, ale myślę, że Santi jest bardzo niedoceniany. Zawsze te opcje zagraniczne szybko kończą się na innych pozycjach, a libero to jest ostatnia opcja, którą rozważasz do zespołu. Santi jest dobrym graczem i wydaje mi się, że sam się obroni.

Oni sami pokazali, że potrafią grać, nawet gdy w zeszłym roku występowaliście z pozycji underdoga i byliście często skazywani na porażkę. Plus problemy, gdy nie mieliście rozgrywającego. Zacisnęliście zęby, daliście radę i jakoś to wszystko wychodziło. Bardziej stwierdzam fakty, niż słodzę. Tym bardziej, że moja poprzednia drużyna wypadła słabo. Trzeba posypać głowę popiołem i stwierdzić, że ktoś gra lepiej od nas.

Jak odnosił sukcesy, to siedziałem jeszcze bardziej w piłce ręcznej niż w siatkówce. To była duża postać w reprezentacji. Tyle lat grania na najwyższym poziomie, więc na pewno z tego skorzystam. Ciekawostka jest taka, że jak podpisywałem kontrakt, to trenerem jeszcze był Igor Kolaković i miał nim pozostać, więc Winiar przyszedł dopiero po mnie.

Na pewno jeden i drugi ma swoje plusy i trzeba z nich jak najwięcej czerpać. Każdy ma też swoje minusy, co jest normalne. Wspominam dobrze współpracę i z trenerem Antigą, i z Andreą Anastasim. Życzę mu jak najlepiej, bo jest po prostu bardzo fajnym gościem i mam nadzieję, że dalej będziemy mieć kontakt. Od jednego i drugiego mogłem się dużo nauczyć.

Z Kubą, Matim i Rafałem znam się już parę lat, więc to na pewno ułatwia kontakty. Znamy się charakterologicznie, wiemy, jak ze sobą rozmawiać. To na pewno sporo czasu nam kupi, jeśli chodzi o sferę przygotowań. Jestem bardzo zadowolony z tego, że chłopaki zostają w klubie, a ja do niego przychodzę. Na pewno będzie lepiej. Tym bardziej, że bardzo mocno zdziwiło mnie podejście. Gdy tylko Mati dowiedział się, że będę w Zawierciu, to od razu do mnie napisał, żebym zabrał ze sobą wszystkie badania, jakie miałem do tej pory, całą swoją książeczkę zdrowia miałem mu opisać i wysłać do klubowych lekarzy. To bardzo profesjonalne podejście.

Przez ostatnie lata w Warszawie tego grania było rzeczywiście sporo, bo udawało nam się do tej Ligi Mistrzów awansować. Rzeczywiście granie to jest rzecz, której każdy chce, każdy potrzebuje i gra się też dla kibiców. Jeżeli tych meczów nie ma jakoś bardzo dużo, to brakuje tej rywalizacji czysto sportowej, tych emocji. Osobiście nie mam jeszcze przesytu, że nie chciałbym grać w jakimś meczu, bo czuję się nie tak fizycznie lub mam jakieś wypalenie. Na ten moment wszystko jest ok. Chciałbym dać jak najwięcej emocji. Na pewno w każdym meczu będę pchać się, żeby grać. Trening na pewno jest ważny i każdy musi przepracować swoje, bo potem tego czasu rzeczywiście nie będzie za dużo. To będzie bardziej podtrzymywanie tego, co się zbuduje przez okres przygotowawczy, bo to będzie baza do tego, żeby rozgrywać mecze co 3 dni i unikać kontuzji.

Rozmawiali Michał Kwietko-Bębnowski i Paulina Musialska, Biuro Prasowe Aluron CMC Warta Zawiercie