Sponsorzy Tytularni:
Aluron CMC Warta Zawiercie

Iława nieodczarowana

21 paź 2023 | 00:00

Po niezwykle emocjonującym i zaciętym meczu Aluron CMC Warta Zawiercie uległa na wyjeździe Indykpolowi AZS-owi Olsztyn 1:3. W piątym spotkaniu rozegranym w Iławie Jurajscy Rycerze po raz piąty zeszli z boiska jako pokonani.

 

Oba zespoły zaczęły nerwowo, bo zagrywki kolejno popsuli Miguel Tavares, Moritz Karlitzek i Bartosz Kwolek. W boisko trafił dopiero Cezary Sapiński, ale Luke Perry dograł dokładnie piłkę do siatki, a pierwszy “własny” punkt w sezonie 2023/2024 zdobył ze środka Michał Szalacha. Od tego momentu zaczęła się wymiana ciosów i choć żadna z drużyn nie zwalniała ręki w polu serwisowym, to jednocześnie obie świetnie radziły sobie w pierwszym ataku. Na początku lekką przewagę mieli gospodarze, ale skuteczne kontry Kwolka i Karola Butryna pozwoliły Jurajskim Rycerzom objąć prowadzenie 14:13. Blok Szalachy na Nicolasie Szerszeniu sprawił, że odskoczyliśmy na dwa punkty, ale Indykpol AZS wyrównał na 21:21 po asie wprowadzonego z kwadratu Manuela Armoy. Chwilę później bardzo długą wymianę zakończyliśmy jednak punktowym blokiem, kolejny postawiliśmy trzy akcje później i w efekcie mieliśmy dwa setbole. Przy pierwszym podbiliśmy atak Alana Souzy, ale wprowadzony na podwyższenie bloku Samuel Cooper, dla którego była to debiutancka akcja w profesjonalnej siatkówce, musiał atakować z miejsca i został zablokowany. Sapiński zaserwował jednak w aut i pierwsza partia sezonu padła łupem naszej drużyny.

Olsztynianie lepiej rozpoczęli drugiego seta i po błędzie Butryna na lewym ataku objęli prowadzenie 4:1. Nasz atakujący zrehabilitował się jednak potężną zagrywką, po której kontrę skończył Miłosz Zniszczoł, a następnie pojedynczym blokiem na Karlitzku i wyrównaliśmy na 9:9. Niemiecki przyjmujący odpłacił jednak tym samym i to dwukrotnie, zatrzymując najpierw Kwolka, a następnie Butryna i zrobiło się 13:10 dla gospodarzy. Rzuciliśmy się do odrabiania strat po czasie dla Michała Winiarskiego. Po bardzo mocnym kontrataku Kwolka w antenkę z trudnej piłki uderzył Szerszeń, po chwili kolejną długą wymianę zakończył atakiem do linii Szalacha i wyrównaliśmy na 17:17. Błędy po naszej stronie sprawiły jednak, że rywale wkrótce odzyskali trzypunktową przewagę. Obroniliśmy jednak trzy setbole, w tym dwa przy zagrywkach Patryka Łaby, doprowadzając do gry na przewagi. Tam jednak niezawodny był Szerszeń, który najpierw dwa razy kończył sideout, dając kolejne piłki setowe ekipie z Olsztyna, a gdy przeszedł do drugiej linii, posłał asa serwisowego, którym zakończył drugą partię.

Długich wymian nie brakowało również po zmianie stron, ale dość szybko to nasz zespół zaczął przejmować inicjatywę. Blok Kwolka na Alanie i kontra naszego przyjmującego oraz czujność Szalachy na siatce sprawiły, że uciekliśmy na 10:6. Wtedy włączył się jednak do gry brazylijski atakujący, który skończył dwie piłki, a pomiędzy dorzucił jeszcze dwie mocne zagrywki, w tym jedną asową i błyskawicznie znów mieliśmy remis. Olsztynianie mogli zresztą po chwili objąć prowadzenie, ale znakomita seria musiała się kiedyś skończyć i Alan nadział się tym razem na blok Łaby. Gospodarze dopięli swego w kolejnym ustawieniu – ataki Łaby i Butryna zostały podbite i choć Zniszczoł zatrzymał Armoę, który zmienił wcześniej Karlitzka, to rywale dograli piłkę do Tuanigi, a ten bezbłędnie uruchomił po raz kolejny Alana. Szerszeń na kontrze z pajpa trafił w sam narożnik i Indykpol AZS odskoczył na 14:12. Po raz kolejny czujny przy bloku był Szalacha, który sam się podasekurował, a Kwolek wykorzystał to i wyrównał na po 15. Boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Szerszeń, ale to nie podłamało zespołu z Olsztyna, a wręcz przeciwnie – Sapiński dwukrotnie utrudnił nam życie zagrywką i znowu musieliśmy odrabiać trzypunktową stratę. Nie udało się to jednak ponownie aż do piłek setowych. Wtedy kapitalną obroną po kontrze Alana popisał się Łaba, a Kwolek przepchnął rywali na siatce. Po chwili Zniszczoł ustrzelił floatem Mateusza Janikowskiego, który zastąpił Szerszenia, i gospodarzom został już tylko punkt zapasu. Czas wziął Javier Weber, ale nie przyniosło to skutku, bo Janikowski pomylił się w przyjęciu raz jeszcze i znowu graliśmy na przewagi. Podobnie jak w poprzednim secie, nie poszliśmy jednak za ciosem – nieomylny Sapiński skończył jedenasty kolejny atak ze środka, a Kwolek nadział się na blok Alana i klub z Warmii wygrał 26:24, obejmując prowadzenie 2:1.

Czwartą partię rozpoczęliśmy od prowadzenia 2:0 po autowym ataku Armoy, ale przeciwnicy szybko wyrównali, a po punkcie z zagrywki Janikowskiego odskoczyli na 9:7. Kwolka wkrótce ustrzelił również Alan i olsztynianie oddalili się o kolejne oczko. Nasi siatkarze nie byli w stanie odnaleźć rytmu swojej gry, nadal nie potrafiliśmy zatrzymać lub podbić choć jednego ataku Sapińskiego, a gdy ten dołożył jeszcze asa skrótem, było już 19:14 dla Indykpolu AZS-u. Pierwszy od bardzo dawna punkt przy własnej zagrywce zdobyliśmy, gdy Alan uderzył po skosie w aut, chwilę później Kwolek trafił serwisem Armoę i złapaliśmy choć odrobinę oddechu, zmniejszając straty do stanu 18:20. Dwa razy zza 9. metra pociągnął też Butryn i mieliśmy remis 22:22. Trzy akcje później brazylijski atakujący gospodarzy pomylił się na wysokiej piłce i to my mieliśmy pierwszego setbola. Obronił go jednak niesamowity tego dnia Sapiński, a Janikowski upolował Perry’ego, co oznaczało pierwszą piłkę meczową. Tę jeszcze obroniliśmy, ale przy drugiej Butryn zerwał atak i było po meczu. W pełni zasłużoną nagrodę MVP odebrał Cezary Sapiński, który skończył wszystkie 16 ataków i dołożył do tego 2 asy i blok.

Skład: Tavares, Butryn, Kwolek, Łaba, Zniszczoł, Szalacha, Perry (L) oraz Kozłowski, Gąsior, Cooper, Schamlewski

Statystyki

Biuro Prasowe Aluron CMC Warta Zawiercie