Sponsorzy Tytularni:
Aluron CMC Warta Zawiercie

Nie popsuć statystyk

13 kwi 2023 | 00:00

Od powstania Polskiej Ligi Siatkówki w 2000 roku nie zdarzyło się jeszcze, aby zespół, który wygrał dwa pierwsze mecze w ćwierćfinałach rozgrywanych do 3 zwycięstw, nie awansował do półfinału. Jurajscy Rycerze, którzy dwukrotnie pokonali w Zawierciu Indykpol AZS Olsztyn w trzech setach, będą mieli teraz trzy szanse, aby nie przerwać tej serii. Pierwsza z nich w Iławie w sobotę o 14:45.

 

Choć dla młodszych stażem kibiców obecny system rozgrywania ćwierćfinałów do trzech zwycięstw ze zmianą gospodarza po dwóch spotkaniach może wydawać się nowością, to kiedyś był standardem. Tak właśnie wyłaniano półfinalistów w pierwszych 10 sezonach ligi zawodowej, a po rocznej przerwie jeszcze przez trzy kolejne. Łącznie w latach 2001-2014 aż 44 razy zdarzyło się, że jeden z ćwierćfinalistów wygrał oba pierwsze mecze i za każdym razem to on ostatecznie awansował dalej, choć bywało i tak, że potrzebował do tego piątego spotkania. Po raz 45. taka sytuacja miała miejsce w tym sezonie – Jastrzębski Węgiel po dwóch zwycięstwach u siebie pokonał Trefla Gdańsk również na wyjeździe i to właśnie ten zespół czeka już w półfinale na lepszego z pary Aluron CMC Warta – Indykpol AZS.

Jurajscy Rycerze, podobnie zresztą jak siatkarze z Jastrzębia-Zdroju, we własnej hali w żadnym ze spotkań nie oddali nawet seta. Wszyscy zdają sobie jednak sprawę, że w Iławie czeka nas znacznie trudniejsze zadanie, co zresztą potwierdza również przebieg rywalizacji w sąsiedniej parze, gdzie Trefl przed własną publicznością postawił znacznie trudniejsze warunki.

– Mam nadzieję, że zamkniemy rywalizację w jednym spotkaniu. A jak nie w jednym, to w kolejnym lub potem wrócimy do nas i to tutaj odniesiemy trzecie zwycięstwo. Aczkolwiek życzę nam, abyśmy zaoszczędzili jak najwięcej sił przed dalszą rywalizacją. Trzeba jednak zrobić jeszcze ten najważniejszy krok – podkreśla Dawid Konarski. Nasz kapitan zaznacza też, że niewielki obiekt nad jeziorem Jeziorak nie powinien nam sprawiać problemu, mimo że w dwóch rozegranych tam meczach nie wygraliśmy ani seta. – Hala w Iławie jest gabarytami zbliżona do naszej, światło również jest podobne, więc powinno nam się tam grać przyjemnie. Punktów już w tym sezonie nie wywieziemy z Iławy, ale zwycięstwo jak najbardziej możemy zabrać – dodaje nasz atakujący, który został wybrany MVP drugiego starcia ćwierćfinałowego.

O tym, że ostatni krok wcale nie musi być formalnością, świadczą nie tylko nasze dotychczasowe wyniki w Iławie, ale też historia PlusLigi. Wprawdzie w ćwierćfinale taka sytuacja nigdy nie miała miejsca, ale na innym etapie fazy play-off czterokrotnie zdarzyło się, że drużyny odwracały losy rywalizacji do 3 zwycięstw ze stanu 0-2. Najbardziej pamiętną taką sytuacją były mecze o trzecie miejsce w sezonie 2009/2010 – wtedy ZAKSA Kędzierzyn-Koźle nie tylko pokonała Asseco Resovię dwa razy u siebie, ale w trzecim spotkaniu prowadziła w Rzeszowie 2:0 i 22:17 w trzecim secie. W hali Podpromie rozpoczęły się już przygotowania do ceremonii dekoracji brązowymi medalami, ale ekipa z Podkarpacia nie złożyła broni do końca, odrobiła straty i ostatecznie to ona stanęła na najniższym stopniu podium PlusLigi. Podobna sytuacja (choć już nie w aż tak dramatycznych okolicznościach) miała miejsce w starciu tych drużyn w półfinale cztery lata później, a trzy razy z rzędu spod topora uciekł też AZS Częstochowa w walce o brąz ze Skrą Bełchatów w sezonie 2003/2004 oraz Delecta Bydgoszcz, gdy biła się właśnie z częstochowskim klubem o 5. miejsce w 2012 roku. W 94 pozostałych przypadkach zespół, który wygrał dwa pierwsze spotkania, odnosił też trzecie zwycięstwo.

W zapowiedzi meczów w Zawierciu wspominaliśmy już o tym, jak dużą przewagą jest w tym sezonie gra we własnej hali. Podobnie jak wtedy, i tym razem sięgnęliśmy więc do statystyk fazy zasadniczej po wydzieleniu spotkań u siebie i na wyjazdach. Gdy weźmiemy pod uwagę tylko starcia Indykpolu AZS-u rozegrane w Iławie oraz te, które nasza drużyna stoczyła poza Zawierciem, w oczy rzuca się zwłaszcza jedna rzecz. Zniknęła duża przewaga w ataku, jaką Jurajscy Rycerze mieli w odwrotnym porównaniu – tym razem skuteczność i efektywność w pierwszym ataku po przyjęciu jest bardzo zbliżona do rywali, którzy wyraźnie lepiej radzą sobie za to przy dłuższych wymianach. To sugeruje, że znacznie trudniej będzie nam przychodziło zdobywanie punktów kontratakiem, choć z drugiej strony powinniśmy mieć do niego więcej okazji, bo bronimy na wyjazdach średnio prawie 10 razy w jednym secie, a więc o niemal dwie piłki więcej niż u siebie. W tym elemencie, podobnie jak w bloku i zwłaszcza w wybloku, mamy statystycznie przewagę nad ekipą z Olsztyna.

Indykpol AZS
Olsztyn u siebie
Aluron CMC Warta
na wyjeździe
Przyjęcie
40,1% pozytywne 44,6%
11,8% błędy 11,2%
Pierwszy atak
po przyjęciu
54,3% skuteczność 54,5%
40% efektywność 40,9%
Kontratak
47,6% skuteczność 42%
34% efektywność 23,8%
Zagrywka
1,87 asy 1,5
4,39 błędy 3,62
40,5% przyj. poz. rywala 39,4%
Blok
2,07 blok punktowy/set 2,21
2,67 wyblok/set 3,34
Obrona
8,69 obrona/set 9,79

Tak jak już wspominaliśmy, w Iławie graliśmy do tej pory dwukrotnie i oba mecze przegraliśmy 0:3. Indykpol AZS gra w tym mieście swoje mecze domowe od 2021 roku na czas remontu słynnej hali Urania. W niej Jurajskim Rycerzom szło znacznie lepiej – nasz zespół wygrał tam trzy z czterech rozegranych spotkań, a jedyną porażkę poniósł po najdłuższym tie-breaku w historii PlusLigi, przegranym po ponadpółgodzinnej walce 27:29.

Biuro Prasowe Aluron CMC Warta Zawiercie