Sponsorzy Tytularni:
Aluron CMC Warta Zawiercie

Rok pożegnany z przytupem

14 gru 2021 | 00:00

Siatkarze Aluron CMC Warty i PGE Skry Bełchatów zadbali o godne pożegnanie 2021 roku w Jurajskiej Twierdzy. Po kapitalnych emocjach i tie-breaku, który był najdłuższym setem meczu, zawiercianie wygrali 26:24!

 

Jurajscy Rycerze rozpoczęli w takim samym składzie, jak tydzień wcześniej w Warszawie. Pierwsza akcja nie poszła jednak po myśli naszego zespołu, bo Dawid Konarski został zablokowany przez Karola Kłosa. W kolejnych wymianach kończenie piłek po własnym przyjęciu szło już jednak lepiej, dzięki czemu wynik oscylował cały czas wokół remisu. Dopiero as Mateusza Bieńka dał gościom z Bełchatowa dwupunktową przewagę. Przedłużona akcja wygrana dzięki czujności Miłosza Zniszczoła na siatce i autowy atak Milada Ebadipoura pozwoliły jednak wyrównać na 12:12. Po raz pierwszy Aluron CMC Warta wyszła na prowadzenie 16:15, gdy sędzia odgwizdał piłkę rzuconą przy ataku Aleksandara Atanasijevicia. Chwilę później Serb został kapitalnie zablokowany przez Uroša Kovačevicia, a kiedy asa dorzucił Miguel Tavares, żółto-zieloni prowadzili już 22:19. Po czasie w ataku mylili się Ebadipour i Atanasijević, a choć dwa pierwsze setbole goście obronili, to przy trzecim atak z prawego skrzydła skończył niezawodny Kovačević.

Drugą partię ponownie lepiej rozpoczęli bełchatowianie, którzy po dwóch błędach Conte w ataku i bloku na Urošu objęli prowadzenie 7:3. Jurajscy Rycerze mieli ogromne problemy na siatce, których nie pomogło rozwiązać również wejście Maxiego Cavanny. Z kolei po stronie gości Atanasijević przestał się mylić i punktował raz za razem. Na boisku pojawili się również Wiktor Rajsner i Dominik Depowski, którzy zastąpili Zniszczoła i Kovačevicia, ale w tym momencie prowadzenie PGE Skry wynosiło już 11 punktów. W końcówce na dodatek bełchatowianie, którzy świetnie prezentowali się w bloku, jeszcze je powiększyli i wygrali do 10.

Trzeciego seta od asa rozpoczął Mateusz Bieniek, ale drugą zagrywkę posłał już w siatkę. Po wyrównanym początku Jurajscy Rycerze uciekli na 11:8 dzięki autowemu atakowi Atanasijevicia i skutecznej kontrze Kovačevicia, a na dodatek trener Slobodan Kovač stracił oba challenge. Kolejne akcje dominowały w kontrowersje, a sędziowie dwukrotnie, mimo gorących protestów naszych siatkarzy, przyznawali punkty rywalom. Dwu-trzypunktowa przewaga utrzymywała się, aż kiwkę Konarskiego na 9 metr podbił Ebadipour, a kontrę skończył Atanasijević. Po chwili Aluron CMC Warta ponownie odskoczyła, w czym wydatnie pomogły trudne zagrywki naszego atakującego i Conte, mimo że musiał się mierzyć z dobrze ustawionym blokiem rywali. Popis w bloku dołożył do tego Miłosz Zniszczoł i zrobiło się 22:17, a po chwili 24:18. W ostatniej akcji kontrę na raty skończył Uroš i było po secie.

Start kolejnej partii to znowu świetny serwis Bieńka, po którym PGE Skra zdobyła punkt, choć tym razem nie bezpośrednio, a za sprawą skutecznego kontrataku. Wypracowaną na początku przewagę goście stracili, gdy Robert Täht przy wystawie popełnił błąd podwójnego odbicia, a następnie kontrę wykorzystał grający fantastyczne zawody Zniszczoł. O każdy punkt obie drużyny musiały zażarcie walczył, ale wynik wciąż oscylował wokół remisu. Upragnione prowadzenie dał Dawid Konarski, trafiając zagrywką Tähta (17:16). Na dodatek chwilę później świetny serwis dołożył Facu Conte, a Konar na kontrze obił po prostej ręce estońskiego przyjmującego. Po bloku Zniszczoła na Kłosie dystans urósł do trzech punktów, ale wystarczyło, że nasz atakujący uderzył minimalnie obok rąk rywali, a znalazł je za to Ebadipour i znowu był remis. Na domiar złego po czasie Irańczyk skończył kolejną kontrę i to bełchatowianie ponownie byli na czele. Prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie, przez moment znowu byli na nim Jurajscy Rycerze, ale pierwszego setbola mieli goście. Kovačević skończył co prawda atak, obijając Bieńka, ale challenge wykazał, że przeszedł linię środkową, a to oznaczało, że zwycięzcę wyłoni tie-break.

PGE Skra znowu rozpoczęła od ustawienia z Mateuszem Bieńkiem na zagrywce, ale tym razem środkowy reprezentacji Polski pomylił się. Dwa punkty przewagi dał Konarski, kończąc kontratak po tym, gdy Tavares wyblokował atak Tähta. Bełchatowianie wyrównali po nieudanej akcji Kovačevicia, ale po zmianie stron nasz atakujący znowu potężnie uderzył zza 9 metra, a Conte przechytrzył blokujących gości. Radość nie trwała długo, bo za moment Atanasijević ustrzelił serwisem Uroša i po raz kolejny był remis. Przyjezdni objęli prowadzenie 13:12 po jeszcze jednym bloku Bieńka, ale pierwszy meczbol należał do nas, bo punkt tym samym elementem zdobył Konarski. Piłkę w górze na zwycięstwo miał Kovačević, ale ponownie nie przebił się przez ręce Bieńka. Zwycięzcę miała wyłonić dopiero gra na przewagi, ale mylił się ten, kto sądził, że potrwa ona raptem kilka akcji. Jurajscy Rycerze popełnili kilka błędów na zagrywce, nie dając sobie na początku szansy na przełamanie rywala. Nie pomylił się za to Täht i po jego asie to Skra wyszła na prowadzenie 19:18. Goście byli bliscy wygranej, ale czujne zachowanie Tavaresa na siatce i skuteczny atak Uroša utrzymały Aluron CMC Wartę w grze. Żółto-zieloni bronili kolejne piłki meczowe, ale sami nie potrafili zdobyć break pointa aż do stanu 24:24. Wtedy Patryk Niemiec zatrzymał na środku Karola Kłosa, a w kolejnej akcji Konarski podbił atak Atanasijevicia, a Conte skończył kontrę z pajpa. Jurajska Twierdza wybuchła nieokiełznaną radością! Statuetka MVP trafiła do najlepiej punktującego (22) gracza meczu, Dawida Konarskiego.

Skład: Tavares, Konarski, Conte, Kovačević, Zniszczoł, Niemiec, Żurek (L) oraz Cavanna, Rajsner, Depowski

Statystyki

Biuro Prasowe Aluron CMC Warta Zawiercie